To nie będzie długi wpis.
Muszę trochę po narzekać na trudy łączenia ojcostwa i triatlonu. No, ale w sumie o tym chcę pisać. Chciałem - trochę dla siebie, trochę dla swej córki - nauczyć się grac na keyboardzie. Takie tam kolędy, jasełka, przedszkolne kawałki. Zważywszy na to co robię i co trenuje niestety nie udało się zgrać kalendarza mego i nauczycieli. Pozostaje samokształcenie. Triatlon vs. Życie 1:0
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz